Genshin Impact okiem weeba i gracza – recenzja

Fenomen ostatnich dni, podbijający serca nawet tym, którzy nie lubią anime. Jest to jednak diament ze skazą. Dlaczego? Zapraszam na obszerną (co dla Gramageddonu jest dość niecodzienne) recenzję Genshin Impact i jednocześnie artykuł, czym w ogóle jest gatunek Gacha Game.

Tak, jestem pierd*#onym weebem i [nie] wstydzę się tego. Uwielbiam obejrzeć dobre serie anime, poczytać mangę, a niektóre z nich uważam za znacznie lepsze arcydzieła, niż większość książek czy filmów. Mogłoby się wydawać więc, że moja opinia o Genshin Impact będzie jednostronna. Otóż wręcz przeciwnie – nienawidzę “gier anime” i uważam, że to niewybaczalne, co Japończycy robią z niektórymi franczyzami. Ale o tym jeszcze kiedyś napiszę szerszy artykuł.

genshin venti splash

Gatunek jRPG jest dla mnie ekstremalnie nieciekawy. Przez kilkadziesiąt lat – od pierwszego Chrono Trigger i Final Fantasy, dostawaliśmy praktycznie tą samą grę, którą urozmaicały nam jedynie nieznaczne zmiany. Dopiero kolejne odsłony Final Fantasy eksperymentowały z innym modelem jRPG, chociaż nadal jest on dla mnie średnio angażujący. Żeby nie było żem ignorant – Chrono Trigger to dla mnie nadal jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza) gier w dziejach i męczyłem ją z 200 godzin, żeby odblokować wszystkie zakończenia.

Co to w ogóle Gacha Game?

Gacha Game – oznacza dosłownie grę komputerową z zaimplementowanym mechanizmem automatów do kulek z zabawkami. Dokładnie takimi, jakie stoją przy wejściu do Kauflandu w Szczytnie. Z tym, że rolę zabawek w Gacha pełnią postacie, którymi gramy. A dokładniej waifu. I tym właśnie jest Genshin Impact – mimo gameplayu rodem z The Legend of Zelda – Breath of the Wild, jest to ostatecznie slot-machine na waifu (albo husbando, jak wolicie, nie oceniam). Polecam obejrzeć (o ile macie 30min) odcinek Gigguk’a o Gacha Games (a przynajmniej fragment, gdzie wyjaśnia jak to działa).

Problemem w tego typu grach jest to, że pierwsze kilka, kilkanaście a nawet kilkadziesiąt godzin będziesz bawić się rewelacyjnie. Ilość rzeczy do roboty jest wręcz przytłaczająca i wydaje się, że niemożliwe jest, aby zużyć zasoby które zdobywamy. W pewnym momencie zasoby schodzą nam jednak niebezpiecznie szybko i dalsza rozgrywka jest nie tyle co niemożliwa, tyle co “niezaspokojona”. Początkowo mogliśmy grać nawet i po 6-7 godzin dziennie, teraz w zaledwie 2-3 kończą się rzeczy do robienia. Aby odblokować dalszy progres – “kup se i odnów se”. Tak, to uzależniający i zahaczający o hazard model. Ale praktycznie każda Gacha pozwoli Ci przejść całą grę bez wydawania grosza. Z tym, że przejdziesz ją w kilka miesięcy a nie tygodni. No i oczywiście nasza kolekcja waifu będzie znacznie mniej imponująca, niż kolegi przewalającego połowę wypłaty na paczki.

grand order packs

Nie jest to gatunek nowy, czy mało popularny. W naszej Polsce jedynie niektórzy znali tytuły takie jak Honkai Impact (swoją drogą to oni zrobili Genshin Impact), Azur Lane czy Girls Frontline. To jednak mało znaczące tytuły przy najpopularniejszej i najlepiej zarabiającej Gacha na świecie – Fate Grand/Order (wspominaliśmy tutaj). Niestety, gra ta jest niedostępna w Polsce. W sumie nie wiadomo dlaczego…

Genshin Impact – Gacha RPG

Skoro już ustaliliśmy, że stylistyka anime to dla mnie za mało, żebym uznał grę za dobrą oraz że jest to wyciskająca pieniądze maszynka do zdobywania anime-waifu, to przejdźmy do samej recenzji Genshin Impact. Fenomenu na skalę światową, który błyskawicznie zdobył 10mln graczy, a obecnie ma na Twitch więcej widzów niż Fortnite. Tylko nie wróżę mu długiej popularności na takim poziomie, a to ze względu na gatunek, jakim ta gra jest i… jeszcze do tego dojdziemy.

genshin begginers wish

Jest to praktycznie rewolucja, jeżeli chodzi o podejście do gier Gacha. Do tej pory gacha były głównie jRPG albo dungeon crawlerami, jak np. Honkai Impact. Sam gameplay był jedynie dodatkiem do naszego kolekcjonowania waifu. Tutaj jest odwrotnie – dostajemy kompletnego RPG, do którego slot-machine są jedynie dodatkiem. A sam RPG jest nie byle jaki – to praktycznie klon The Legend of Zelda – Breath of the Wild i to kompletnie darmowy. RPG z otwartym światem, masą znajdziek, nieco mniejszą masą zadań, fabułą i bardzo dobrze zagospodarowaną mapą. Do tego dostępny na telefony, konsolę PS4 oraz PC (z czego możemy dzielić konto na smartfonach i PC).

Jak w to się gra

Dawno nie odniosłem wrażenia, że twórcy chcieli po prostu, abym czerpał czystą przyjemność z zabawy. Tutaj mnie to wręcz zalewa. MiHoYo (twórcy GI) nie skupiło się na kopiowaniu trików Linka z Zeldy, a skupili się na tym, na czym się znają – walce. W Honkai Impact był jeden z najlepszych systemów walk na telefonach. W Genshinie twórcy poszli o krok dalej. Nasze postaci nie tylko świetnie walczą w slasherowym stylu. Każda dysponuje żywiołem, które na siebie oddziałują. Nie zabrakło oczywiście ataków specjalnych i unikatowych zdolności dla każdej postaci.

genshin amber shoot

Widać, że twórcy mocny nacisk postawili na to, żebyśmy się między walkami nie nudzili. Mapa nie jest przeogromna, ale jest na niej mnóstwo rzeczy. Praktycznie każdy nasz wysiłek włożony w eksplorację zostanie nagrodzony. Tu znajdziemy jakieś skrzynki bronione przez potwory, na mapie spawnują się mini-bossowie, możemy też odblokowywać lochy, teleporty, etc. Mógłbym tak wymieniać jeszcze i pół strony. Jeżeli w grach musicie zajrzeć w każdy kąt, bo “a nóż jakaś znajdźka”, to Genshin będzie dla Was cudowny.

genshin pyro resin

Jeszcze warto wspomnieć o levelowaniu. Poziomy postaci zdobywamy głównie dzięki dokumentom, które znajdujemy w świecie albo dostajemy za questy. Za samo bicie mobów i robienie zadań nie wylevelujemy się praktycznie wcale. Jest też ograniczenie – gdy już zdobędziemy 20 poziom, musimy poświęcić nieco materiałów, aby wykonać “ascend”, który pozwoli nam dobić do 40. Kolejny ascend jest znacznie trudniejszy i wymaga sporo grindowania, ale po jego wykonaniu nabić możemy 50 poziom.

Przedmioty i znajdźki

To najbardziej nierówny element gry. Nie mogę przyczepić się do broni – te są naprawdę ciekawe, mają zrozumiałe bonusy, wyglądają doskonale i wszystko gra. Niestety, ale strasznie do gustu nie przypadł mi system artefaktów, zamiast klasycznej zbroi. Akcesoriów/artefaktów możemy mieć 5 i łączymy je w zestawy z różnymi bonusami czy efektami. Twórcy jednak przedobrzyli i jest ich po prostu zbyt dużo. Wolałbym też klasyczny “hełm, buty, zbroja, rękawice, pierścień” niż “nakrycie głowy, kielich, kwiat, zegarek i pióro”. Niby lepiej pasuje do stylistyki gry, ale za bardzo idzie się w tym pogubić.

genshin keqing artifacts

Przedmioty również można ulepszać. Dwie takie same bronie można połączyć i udoskonalić do usprawnienia +5, można też podbić ich poziom oraz wykonać ascend – dokładnie jak z postaciami. Artefakty z kolei możemy jedynie poziomować, poświęcając klejnoty lub przedmiot tej samej klasy.

Grafika, czyli nie trzeba być Crysisem, żeby grafika robiła wrażenie

Zacytuję pierwsze słowa, jakie wypowiedziałem uruchamiając Genshin Impact: “Ho reeee shieeeet! Jaka ta gra jest ładna!”. Tak, gołym okiem widać, że to twórcy Honkai Impact, ale mimo to oprawa naprawdę robi wrażenie.Wszystko jest oczywiście w stylistyce kreskówkowej, która od razu przynosi nam na myśl ostatnią Zeldę. Tak samo mamy tu znienawidzony przeze mnie cell-shading.

tloz botw link cellshading
Cell-shading w Breath of the Wild był dla mnie zdecydowanie przesadzony, szczególnie w menu i nasłonecznionych scenach

Dlaczego nie lubię c-shadingu? To dość tani zabieg, aby poprawić estetykę gry i przy okazji nie zadusić komputerów (czy tam Switcha). W BotW czy Valorant, cell-shading wylewa się z każdej tekstury i jest po prostu wszędzie. W Genshin Impact twórcy bardzo rozważnie użyli tej metody. W mojej opinii – tak jak powinna być używana. Delikatne cienie do poprawienia kształtów, rysy twarzy czy modeli. Do tego fantastyczne oświetlenie i gra wygląda obłędnie – na telefonach również.

genshin keqing

Miałem jedynie problem wydajnościowy na PlayStation 4 slim. Z ciekawości jak zrobione jest sterowanie na PS4, wrzuciłem sobie kopię. I niestety, ale towarzyszyły mi nieprzyjemne spadki FPS oraz zacięcia. Nawet na smartfonie gra działa lepiej. Może naprawią to z jakimś patchem (albo już naprawili).

Audio

Nawet muzyka zaczerpnięta jest z The Legend of Zelda: Breath of the Wild. Delikatnie pogrywający fortepian (czy tam pianino), to najczęściej towarzyszący nam dźwięk. Jest bardzo relaksujący i przyjemny dla ucha, mnie osobiście jednak usypia. W “chińskiej” lokacji towarzyszy nam fantastyczna muzyka z tradycyjnymi chińskimi instrumentami. W dungeonach bardziej dynamiczna muzyczka – wszystko super.

genshin Mona
Jeżeli oglądacie anime, to usłyszycie znajomo brzmiące głosy postaci

Tylko niektórym może nie spodobać się voice-over. Szczególnie, jeżeli jęki i stękania anime dziewczyn wywołują u Was odruch wymiotny. Albo żona nie do końca ogarnie w co pogrywacie. W teorii można zmienić dubbing na angielski, ale nic to nie pomaga. Mi tam nie przeszkadza, innym domownikom również, bo i tak gram na słuchawkach.

Rysa, a raczej ubytek na diamencie

Przez pierwsze 20-25 godzin w Genshin bawiłem się rewelacyjnie. Obecnie mam adventure rank 24 i tutaj zaczyna się problem. Adventure Rank pozwala nam na wykonywanie określonych zadań i posuwa świat do przodu. Obecnie brakuje mi niecałych dwóch, a AR bez zadań głównych idzie dość ślimaczo. Tutaj dopiero gra nam przypomina, jakim jest naprawdę gatunkiem. Jeżeli obejrzeliście wcześniejszy filmik Gigguka, to wspomina on tam, że Gacha działa na zasadzie marchewki na kiju. Twórcy dają nam od razu wszystko co najlepsze, po czym to zabierają. Abyś mógł dalej bawić się tak samo – płać.

genshin lupus boreas cost
Boss Lupus Boreas daje fantastyczne dropy, ale kosztuje aż 60 Resin

Genshin robi to samo, tylko nieco delikatniej. Nadal możemy grać po prostu w anime-Zeldę i biegać, eksplorować, bić potworki oraz zbierać skrzynki. Jednak aby szybki i odczuwalny progres był nadal możliwy, musimy robić lochy, ubijać bossy czy zdobywać specjalne skrzynki oznaczone na mapie. A do tego potrzebujemy waluty “Original Resin”, której mamy zaledwie 120 a niektóre aktywności wymagają zużycia aż 60 Resin.

Kolejny problem – multiplayer i dungeony

Genshin Impact to nie MMO, ani nawet sensowny coop. Tak, gra pozwala na zabawę w kooperacji, ale jest to coś, nad czym twórcy muszą koniecznie jeszcze popracować. Wspólna rozgrywka na otwartej mapie jest możliwa, ale nie ma sensu. Loot i questy zdobywa jedynie osoba, która jest hostem, pozostałe jedynie biją mobki. Kooperacja sprawdza się jedynie w dungeonach… no właśnie.

genshin xianling chair

Lochy to niestety rzecz, która może pogrzebać popularność tej gry w krótkim czasie. Tzn. nadal ogromna rzesza osób będzie się w to bawić, ale nie aż tyle, ile obecnie. Otóż do tej pory nie trafiłem na inny dungeon, niż zwykła arena z jakimś wyzwaniem. Tyle, koniec – jeden pokój, mobki do ubicia w limicie czasu i wynocha z locha. Jest to dość dziwne, gdyż fabularne lochy są wręcz świetnie zaprojektowane, a nawet poprzednie dzieło MiHoYo czyli Honkai Impact, to gra w której są same dungeony.

genshin dungeon barbara

Nawet jeżeli w dalszej części gry dungeony się poprawią, to wiele osób może więc po prostu zrezygnować z zabawy, czując że utknęła w miejscu, gdzieś na 25 AR, nie mając nic ciekawego do roboty. Nawet spiral abyss to zlepek takich jednopokojowych aren z wyzwaniami.

Parę słów na koniec

Jak to teraz wszystko podsumować… Spróbujmy takim kijowdupnym stylem: Genshin Impact to fantastycznie wyglądająca gra, która zapewnia nam około 25 godzin czystej zabawy rodem z The Legend of Zelda: Breath of the Wild. Fakt, w Genshinie nie uświadczymy unikatowych mechanik, jakimi władał Link, jak np. zatrzymywanie obiektów w czasie, za to dostajemy fenomenalną walkę i eksplorację świata. Wszystko okraszone miłą dla ucha muzyką.

GI punkt na mapie najw.
To najwyżej położona lokacja w grze

Teraz po Klapshteinowemu – mielibyśmy 10/10 i prawdziwe, chińskie objawienie, gdyby nie te przeklęte dungeony. Nawet gdybym nie mógł zbierać z nich nagród (bo waluta się skończyła) to gdyby były one tak dobre, jak te fabularne, to i tak można by w nie grać. Chociażby aby pomóc koledze. Niestety, wygląda na to, że brak aktywności po zużyciu waluty będzie piętą Achillesową całej gry. Nie mniej – dawno żadna gra nie sprawiła mi tak wielkiej frajdy i mam nadzieję, że twórcy będą ją rozwijać jak Honkai Impact. Genshin Impact jest za darmo, więc grzechem jest nie dać jej szansy. Nawet jeśli nie lubicie anime.

Post Scriptum

Mam jeszcze tylko cichą nadzieję, że Genshin Impact to gra, która dość poważnie zmieni nastawienie japońskich twórców gier. Mają oni w rękach tak potężne franczyzy, które tylko czekają na poprawne “egranizacje” a fani wręcz o nie błagają. Sukces Genshina może ich nieco zachęcić do lepszego wykorzystania swoich marek. Niestety, ale na razie musimy zadowolić się Berserk Musou czy kolejną serią przerobioną na nowelkę miłosną… ehh…

Komenatrze