“Gry własne na Google Stadia nie są wykonalne na inne platformy” twierdzą ludzie z Google Stadia

Premiera systemu do grania (bo konsolą tego nie nazwę) od Googla zbliża się wielkimi krokami, a nie słyszeliśmy nic na temat tytułów ekskluzywnych na tą platformę. I wygląda na to, że po dzisiejszym newsie, znów przez długi czas nie usłyszymy.

Wyjaśnia nam to w wywiadzie dla gamesindustry.biz Jade Raymond, szefowa działu gier i rozrywki w projekcie Stadia. Odpowiada ona za budowę ekskluzywnych zawartości dla Stadii. W wywiadzie wspomina, że poza otwarciem nowego studia w Montrealu, w planach jest utworzenie kilku kolejnych oraz nawiązanie współpracy z zewnętrznymi twórcami tak i ze sceny AAA, jak i Indie. Ciężko przebrnąć przez ten wywiad, bo pełny jest korpobełkotu w stylu “cloud gaming jest super, daje nam tyle możliwości” albo “tak, mamy fantastyczne projekty i plany”, ale na szczęście udało mi się wychwycić niektóre ciekawsze fragmenty. Pozwolę je sobie skomentować:

W pełni symulowana fizyka w grach jest jednym ze Świętych Graali gamingu od czasów stworzenia Trespassera i była wyobrażona 20 lat temu. Teraz mamy wreszcie platformę, która jest w stanie takie doświadczenie dostarczyć.

O ile zgodzę się, że pełne symulowanie fizyki możliwe nie jest na lokalnych maszynach, to stwierdzenie że jest to Święty Graal gamingu jest co najmniej przesadzone. Jakoś mi nie zależy, żeby grając w Call of Duty moja postać zatrzymała się na krzewostanie, bo jest zbyt gęsty, albo żeby patyczki na ziemi toczyły się realistycznie. Bo właśnie to oznacza PEŁNE symulowanie fizyki. Poza tym, zasoby chmury też nie są niewyczerpalne i pełne symulowanie realistycznej fizyki dla np. 500 000 osób jednocześnie tez może się okazać dla serwerów męczące.

Gry tworzone na Stadię mogą zaoferować nowe podejście do multiplayeru, gdyż granie na niej to w zasadzie jedno, wielkie LAN party.

Z tą częścią mam chyba największy problem. Bo nie do końca wiem, co na ten temat myśleć. Klasyczne granie multiplayerowe polega na wymianie danych pomiędzy maszyną lokalną a serwerem. Czym się będzie różnić zatem granie na Stadii? Poprzednie generacje usług streamingowych polegały na odpaleniu gry na serwerze i streamowaniu obrazu. To, co mówi nam Jade wskazuje, że projektowane są gry, które uruchomione zostaną raz i tylko raz. I granie będzie polegało jedynie na przesyłaniu obrazu i poleceń z np. smartfona do gry. Zatem zamiast LAN party, które od zwykłego multi niczym się nie różni poza protokołem sieciowym, przypomina to raczej globalne Hot Seats znane z Heroes. Wszyscy grają na jednym komputerze. I ten koncept jest mega ciekawy, jednak z wywiadu niestety nie da się wywnioskować, czy rzeczywiście tak to będzie działać.

Stadię wspierać będzie masa systemów nie-gamingowych, np. Duplex-AI. Wyobraźmy sobie, że w grach, wspierających Duplex-AI, NPC zamiast statycznych kwestii wypowiada nam naturalnie brzmiące kwestie.

Dobra, to jest osiągalne na każdym komputerze. Nie widzę problemów, aby gra aktualizowała sobie kwestie albo miała część funkcji, które mogą być przesłane na bieżąco do gry (bez aktualizacji) i działać w chmurze. To bardziej przechwalanie się, co Google ma w patentach, niż prezentowanie faktycznych funkcji Stadii. Poza tym, nikomu nie jest obce przeładowanie AI w taki sposób, żeby zaczęło sypać dziwnymi dialogami. W efekcie możemy np. dostać hajlującego NPC, który będzie pomiędzy zlecenie questa wrzucał na przemian cytaty z biblii i kwestie z filmów Batmana. Przynajmniej będzie śmiesznie.

Czyli znowu o wszystkim i o niczym

Myślę, że tutaj starczy, cały wywiad można przeczytać tutaj. W wywiadzie niestety nie dowiemy się, kiedy i jaka gra pokaże się jako pierwsza. Będzie to najpewniej horror GYLT, który nie wygląda jakoś rewelacyjnie. Na premiery innych gier poczekamy co najmniej kilka lat. Stadia wydaje się być też przeładowana nowoczesnymi funkcjami Googla. Wszędzie AI, wszędzie przewidywanie, obliczenia. Jak to będzie spójnie razem działać? Wszystkie te możliwości i funkcje nie są jakoś przekonywujące i nie porywają mnie tak samo, jak BARDZO entuzjastycznych inżynierów, którzy nad tymi rzeczami pracują. Tak entuzjastycznych, że aż podejrzanie entuzjastycznych. Jak już pisałem tutaj, Stadia ma bardzo, ale to bardzo wiele wad i przeszkód natury technicznej.

gylt

Mam dziwne odczucie, że w projekcie Google Stadia pracują ludzie, którzy nigdy nie mieli styczności z grami i bujają w obłokach. Naprawdę Google, gwarantuję wam, że pierwszy lepszy komputer PC, tak jak i konsole byłyby w stanie zaoferować wszystko, o czym tutaj wspominacie. I zrobiłyby to najpewniej lepiej i szybciej, bo – teraz chwila uwagi – całe procesowanie gry odbywa się na lokalnej maszynie. I przesłać trzeba tylko dane cloudowe a nie całą grę. Nawet więcej, taka funkcja już istnieje i nazywa się multiplayer (opracowana jakieś 40 lat temu). Jest to tylko i wyłącznie kwestia implementacji i posiadanych usług. Tylko żaden producent gier (no może poza Microsoftem) nie jest Googlem i nie stać ich na takie eksperymentowanie. A fizyka? Historia PhysX i NVidii dobitnie pokazała, że nawet bardzo realistyczna fizyka nie jest kluczowym elementem gier. Wszystkie te wywiady i prezentacje wydają się rozmijać z tym, czego gracze naprawdę oczekują. Pozostaje czekać na premierę Stadii, której w Polsce nie doświadczymy.

Komenatrze