Kiedyś zagram… z czeluści bibliotek #11 – Forza Horizon 3

Wiem wiem, znowu o wyścigach. Nie moja wina, że ostatnio mam ochotę się pościgać. A jeszcze jak się trafiło na tanią ofertę jednej z – podobno – najlepszych gier w tematyce to czemu miałbym nie skorzystać?

Jak to do mnie trafiło?

Na Forzę Horizon czaiłem się od jakiegoś czasu. Najpierw przeszkodą był system – bardzo długo siedziałem na Win7, a tu jednak ta badziewna 10 jest potrzebna. Później okazało się, że kogoś w Microsoftcie pogrzało z cenami. 300zł za wersję ultimate? No way. Na szczęście udało mi się dorwać jakiś czas temu za 30zł wersję podstawową (teraz w promocji Microsoft Store kupicie za podobną cenę). I tak właśnie stałem się posiadaczem Forza Horizon 3… 3, bo jestem biedakiem i szkoda mi hajsu na 4.

Forza Horizon 3

Festiwal czas zacząć

Zawsze mnie śmieszy wprowadzanie jakiejś warstwy fabularnej do gier wyścigowych. W większości przypadków jest ona denna jak cholera, w najlepszym przypadku znośna (patrz NFS Most Wanted czy pierwsze The Crew). W przypadku Forza Horizon jest podobnie. Naszym zadaniem jest rozkręcenie festiwalu w Australii.

Forza Horizon 3

Normalnie zlałbym to ciepłym moczem, ale jednak mnie koncept zaczął drażnić dosyć szybko. Pierdzielenia głupot naszych „współpracowników” nie da się przyspieszyć. Dodatkowo natężenie „cool” i „ołsom” jest tak duże, że ma się wrażenie słuchania spotu reklamowego jakiegoś produktu. A wbrew temu, co mówią organizowane przez nich eventy wcale nie są „cool”. Naprawdę ktoś myślał, że ściganie się z pociągiem będzie zabawne?

Hoho, ależ garaż

No dobra, trudno nie zacząć się ślinić patrząc na salon dostępny w Forza Horizon 3. Właściwie każda bardziej znacząca marka ma swoje przedstawicielstwo. I to nie byle jakie. Już nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem Lamborghini Countach’a czy Diablo w jakichś wyścigach. Trueno? Proszę bardzo. Ba, nawet znalazło się miejsce dla modelu Bugatti, które kojarzyłem z gum Turbo za dzieciaka. Porshe, Ferrari, Aston Martin… jest w czym wybierać.

Forza Horizon 3

Mówiąc krótko – szał. A mam przecież tylko wersję bieda bez dodatkowych aut z DLCków. Troszkę gorzej, że filtr wyszukujący jest taki, a nie inny, przez co troszkę trudno kupuje się auta z nieposiadanego jeszcze rodzaju. Dodatkowo mamy naprawdę szerokie pole do popisu w kwestii personalizacji naklejek i malowań. Albo możemy pobrać jakiś gotowy zestaw od społeczności. I są to naprawdę dobre projekty, a nie jakieś badziewie.

Grafika i trasy

Forza Horizon 3 ma na karku już 4 lata. Z jednej strony to całkiem sporo, z drugiej – przy obecnym postępie technologicznym premiera gry to nie jest jakaś nie wiadomo jak odległa przeszłość. Pierwsze wrażenie z rozgrywki jest naprawdę dobre. Dość szczegółowe samochody, ładne otoczenie… ale im dalej w las, tym gorzej. Przy bliższym przyjrzeniu się ma się wrażenie lekkiej „plastikowości”. Dodatkowo przestrzenie, na których mamy np. tylko pola, wyglądają jakby były ustawione na średnich detalach. Nie zrozumcie mnie źle – gra wygląda bardzo dobrze, ale nie widzę powodów do spustu nad grafiką. I nie widziałbym go także 4 lata temu.

Forza Horizon 3 Ferrrari

Sama Australia jest… ok. Część „leśna” wygląda świetnie. Miasta i wspomniane już pola – ok. Nieco smuci mnie tendencja do tworzenia arcade’owych wyścigów w oparciu o open world. Nie wiem jak innych, ale mnie ten trend zaczyna poważnie nudzić. Drogi są cholernie szerokie, bez większego wyzwania, lokacje powtarzalne, tak samo otoczenie. I Forza również tego nie uniknęła. Czy to źle, czy to dobrze – odpowiedzcie sobie sami.

Model jazdy i inne pierdoły

Trasy jeszcze bym jakoś przeżył, zwłaszcza że wybór aut jest wręcz oszałamiający. Ale model jazdy… wiecie, ja się wychowałem na arcade’owych wyścigach. NFSy, Demolition Racer czy inne takie. Dziesiątki ogranych tytułów. I teraz wiem co się stało z ostatnimi Need for Speedami czy The Crew 2. One po prostu chcą być Forzą Horizon.

I za cholerę mi się to nie podoba.

Forza Horizon 3

Ja absolutnie nie wymagam realizmu. Po latach wchodzenia w zakręty na pełnej k..ie przy 300+ km/h byłbym niepoważny, gdybym się o to przyczepił. I Forzy owszem, da się wchodzić tak w zakręty. Z tym, że mamy tu kilka problemów. Po pierwsze, sam model jazdy jest dziwny. Arcade’owe wyścigi to był zwykle styl prowadzenia zwinnego, responsywnego resoraka. Tymczasem tutaj ma się wrażenie prowadzenia ciężkiej mydelniczki. Po drugie, dość dziwnie rozwiązano sam „system” wchodzenia w zakręty. Zamiast płynnego zwolnienia, wejścia w zakręty i wyjścia na prostą mamy raczej „zahamuj ile wlezie, a potem rura”. To jest dziwne. Trzecią rzeczą jest uczucie prędkości. Dopiero zasuwając w super szybkim Lambo z prędkością ponad 300 zaczynało się czuć, że jesteśmy demonem prędkości. Jadąc np. Trueno przy 250 czułem się, jakbym dopiero ruszył. Zdecydowanie poczułem się zawiedziony.

Największym hiciorem i tak jest dla mnie opcja fast travel. Chcesz się przenieść do wyścigu albo na miejsce festiwalu żeby zmienić samochód? Zapłać 10k. Czyli mniej więcej tyle, ile dostaje się na początku gry na wyścig. Super pomysł.

Dobre?

Prawdopodobnie Forza Horizon 3 niedługo zniknie z cyfrowej dystrybucji. Microsoft rzucił się teraz promką więc zakup za te 30 złociszy to jedna z ostatnich szans. I szczerze mówiąc – ta gra dla mnie nie jest warta zachodu. Nie widzę absolutnie żadnego powodu, żeby się nią jarać. No dobra, poza garażem. Nie rozumiem kompletnie zachwytów ze strony recenzentów. W jednej z nich np. przeczytałem, że Horizon 4 to najlepsza gra wyścigowa, a drugą najlepszą jest Horizon 3. To ja się pytam człowieku: dumny ty jesteś z siebie? W co ty w ogóle w swoim życiu grałeś?

Forza Horizon 3

Serio, nawet średniawy GRID (ten z 2019) nie odstaje jakoś mocno od Forzy Horizon. Nie wiem, czy ktokolwiek to powiedział, ale ja to powiem. Ta. Gra. Jest. NUDNA. Zwykle jaram się wyścigami jak dziecko. Przy Forza Horizon zastanawiałem się po co ja w ogóle w to dalej gram. Jestem bardziej niż rozczarowany i mówiąc szczerze – nawet żal mi tych 30zł.

Komenatrze