Mixer zwija manatki, a Ninja rezygnuje z milionów od Facebooka

Microsoft wtopił ogromne pieniądze w absurdalny projekt o nazwie Mixer, a Ninja nie chce się znów sprzedać i zostaje “freelancerem”. Na jak długo?

Co się dzieje, jak myślisz, że pieniędzmi będziesz w stanie zbudować konkurencje dla największych graczy świata, kopiując w zasadzie ich pomysły? Paradoksalnie czasami się to udaje, co pokazuje chociażby sukces Epic Games Store. Zwykle jednak sytuacja nie układa się po myśli wielkich inwestorów. Nie da się z dnia na dzień stworzyć konkurenta Facebooka, o czym nie wiedziało Google. Nie da się też zdetronizować Twitcha w kilka miesięcy. Nawet podkupując wielką gwiazdę, jak Ninja.

Tyler Blevins zgarnął spore miliony za przejście do Mixera, platformy Microsoftu i tam… cóż, można powiedzieć, że “grał do kotleta”, bo o wynikach z Twitcha mógł zapomnieć. W jednej z ostatnich analiz informowaliśmy, że Mixer rzeczywiście zdobył popularność, ale wśród twórców, a nie odbiorców. Mając niecałe 3% rynku oglądających zamykał stawkę, więc Microsoft musiał podjąć decyzję o zamknięciu Mixera. Mimo, że Klapshtein do końca im kibicował. Niepoprawny optymista…

A co z Ninją?

Ten na szczęście miał sensowny kontrakt, w którym był zabezpieczony na taką ewentualność i w razie niemożliwości umożliwienia mu wywiązania się z umowy (np. właśnie w momencie upadku Mixera), pieniądze za pozostały okres i tak zostaną mu wypłacone. Pojawiła się jednak nowa oferta.

Jako, że Mixer przenosi się niemal w całości do Facebook Gaming, także dotychczasowi partnerzy-streamerzy dostali propozycje pozostania na nowych, lepszych warunkach. Plotkuje się, że Ninja, którego umowa z Mixerem opiewała na około 30 milionów dolarów, miałby od Facebooka dostać nawet dwukrotnie więcej. Blevins podziękował jednak grzecznie i jest teraz całkowicie wolny, mając w kieszeni 30 milionów od Microsoftu.

Co stanie się z nim dalej? Istnieje szansa, że wróci do Twitcha, jeżeli tylko dogadają się w sprawie pieniędzy (bo przecież za darmo grać nie będzie). Albo stworzy własny projekt. Albo przejdzie na emeryturę. W końcu nikt mu nie zabroni, prawda?

Komenatrze