PlayStation 5 – sporo nowych informacji

Tym razem wiadomo znacznie więcej na temat nowej konsoli Sony. I informacje są znacznie ciekawsze, niż “będziemy 0,5 TeraKlopsa mocniejsi od Xboxa”.

Podczas, gdy świat przejęty jest czarną dziurą w Fortnite, Sony wydało kilka oficjalnych informacji na temat nadchodzącej konsoli. Do tego pojawiła się ekskluzywna relacja magazynu Wired, którzy mieli okazję na własne oczy zobaczyć najnowsze dziecko Japończyków. I nie, tym razem głównym tematem nie było to, ile teraflopów więcej będzie miał sprzęt Sony (chociaż i tych informacji nie zabrakło), a rzeczywiste funkcje i innowacje, jakie nas czekają. Moc obliczeniowa konsoli interesuje mało kogo, jak już wspomniał onegdaj na naszym portalu Seraf.

PS5 patent
Szkic devkitu PS5 z dokumentów patentowych

Na początek nazwa – oficjalnie nowa konsola będzie nazywać się PlayStation 5, co jest tak samo zaskakujące, jak to że w 2020 pojawi się nowa Fifa od EA. Premiera konsoli będzie miała miejsce pod koniec 2020 roku w okresie świątecznym (najpewniej końcówka listopada/początek grudnia). Nie wiadomo nic na temat wyglądu. PS5 będzie domyślnie wyposażona w dysk SSD. I tu się na chwilę zatrzymam, bo temat ten wydaje się dość ciekawy. Z tekstu można wywnioskować iż dotychczas developerzy musieli często duplikować dane, aby dostęp do nich był odpowiednio szybki w trakcie gry. Powodowało to zwiększenie rozmiaru gier – na ile? Tego już nie wiadomo. Wspomniano też, że poprzez lepsze czasy dostępu na SSD, możliwe jest skuteczniejsze fragmentowanie gier. Jako przykład podano tutaj sytuację, kiedy instalujemy np. sam multiplayer, zostawiając sobie tryb single na później, ewentualnie instalując pełną grę od razu, ale po przejściu kampanii usuwamy samego singla. Ciekawy koncept i może przysłużyć się, że wreszcie gry nie będą zajmować po 150GB . Wygląda więc na to, że zastosowanie SSD pozwoli nie tylko na szybsze wczytywanie gier.

Kontroler

Sporo miejsca Sony poświęca nowemu kontrolerowi, którego nazwa nie jest jeszcze oficjalnie podana (zaskoczenie – najpewniej będzie nazywać się DualShock 5). Nie oszukujmy się – od pierwszego Xboxa, Sony zawsze zastawało w tyle pod kątem padów. Dualshock 3 przy premierze PS3 nie miał wibracji a najnowszy pad od PS4 miał sporo problemów technicznych na starcie – mimo tego, był nazwany przez wielu “pierwszym, wygodnym Dualschockiem”. Tym razem ma być inaczej. Nowy kontroler ma obsługiwać “haptic feedback” (co w tłumaczeniu na polski znaczy “dotykowa informacja zwrotna”), który zastąpić ma obecnie używany system wibracyjny. System ten ma powodować, że imersja z grą będzie znacznie większa i będzie dało się wyczuć różnicę, czy np. uderzyliśmy samochodem w ścianę albo otrzymaliśmy jakiś cios. Podobno ma się dać nawet wyczuć, po jakim typie nawierzchni się poruszamy. Drugą innowacją jest system oporowych triggerów, podobny do tego z padów do Xboxa One. Mają one stawiać opór w zależności od wykonywanej akcji. Często podawany jest tutaj przykład napinania cięciwy łuku. Kontrolery mogą mieć i miliard genialnych funkcji – wszystko zależy od tego, jak przystępne będą dla developerów. Co komu po genialnej technologii, skoro działa ona w 3 grach, tworzonych we współpracy z Sony?

Pozostałe bajery

Naturalnym jest, że next-gen będzie wydajniejszy od PlayStation 4 Pro. Wnętrzności zapewnia AMD (procesor Ryzen i grafika Navi), co też nie jest żadnym zaskoczeniem. PS5 ma jednak sprzętowo wspierać RayTraycing, co już tak oczywiste nie było. Do tej pory panowało przekonanie, że śledzenie promieni zostanie zaimplementowane software’owo. Warto może jeszcze wspomnieć o obsłudze VR – pod tym kątem PS5 ma być wstecznie kompatybilne i poprzedni zestaw PS VR ma również działać na nowej konsoli. Nie padło ani jedno zdanie o nowym zestawie VR, możemy zatem zakładać, że nie pojawi się na premierę PS5. Dalej mowa jest o natywnym 4k, blablabla…

PS5 render
Render wyżej ukazanego szkicu, stworzony przez ekipę letsgodigital.org

Łatwo wywnioskować, że najnowsza konsola będzie najpewniej horrendalnie droga. Dobrze jest napakować sprzęt nowinkami i puścić na rynek, musi być on jednak przystępny dla przeciętnego wyjadacza chleba. I tutaj obecna generacja spisała się doskonale. Konsolki szybko staniały, pojawiały się nowe rewizje, przez co poprzednie taniały jeszcze bardziej, aż w końcu doczekaliśmy się usług PlayStation Now (w Polsce PlayStation Never) oraz Xbox Game Pass, który jest wręcz zbyt piękny. Jeżeli ktoś chce pograć okazjonalnie, to kupno Xboxa One za kilkaset złotych + abonament za niecałe 60 i zabawy starcza na multum czasu. Można też korzystać z Game Passa na PC. Sony będzie ciężko przebić się atrakcyjnością przez ofertę MS, szczególnie że PlayStation Now jest dostępne w relatywnie małej ilości krajów. Co do samego PlayStation 5, na pewno będziemy jeszcze w tym temacie informować.

Źródło: Playstation, Gizmodo, Wired

Komenatrze