PlayStation wypuszcza w Japonii dość dziwne promo swoich gier

Jeszcze żeby pokazali cokolwiek, czego nie widzieliśmy…

Trudno określić obecnie (wbrew temu co możecie wszem i wobec przeczytać), jak się obecnie ma kondycja PlayStation 5. W teorii konsola święci tryumfy sprzedaży, w praktyce nie wiadomo, ile konsol trafia do scalperów, a ile faktycznie do graczy. Dane z USA wydają się być rekordowe, natomiast z innych krajów… nieco gorsze. No cóż – nie da się ukryć, że Sony idzie obecnie drogą dawnego Xboxa i PlayStation to konsola tworzona przede wszystkim dla odbiorcy amerykańskiego. I się na takim podejściu Microsoft przejechał, ale zobaczymy jak wyjdzie to u Sony.

PS5 closeup logo

Jednym z większych błędów, który ewidentnie teraz Sony próbuje naprawić, jest porzucenie Japonii. PlayStation po prostu rzuciło tam ręcznik i zostawiło rynek dla Nintendo (i Microsoftu, który próbuje w Japonii swoich sił coraz śmielej). Wyniki mówią też same za siebie – PS5 to najgorzej sprzedające się PlayStation w Japonii od zawsze. I pomimo obietnic prezesa oraz Sony, że wcale Japonii nie zostawili, to czyny mówią same za siebie. Sony zamyka swoje japońskie studia, czy pozwala odejść takim legendom jak producent Bloodborne Masami Yamamto. I gdy PlayStation ewidentnie zwija z kraju Kwitnącej Wiśni manatki, wypuszcza tam to:

Ponad pięciominutowe promo… w zasadzie to sam nie wiem, co Sony chciało tym filmikiem zaprezentować. Na filmiku promocyjnym nie ma w zasadzie nic, czego nie widzielibyśmy już wcześniej. Guilty Gear, Final Fantasy Remake, Demon’s Souls Remake, Ratchet, etc. Patrząc na skromną ilość wyświetleń i sporo łapek w dół, chyba nie udało im się trafić w japońskiego odbiorcę. No i całość śmierdzi przekazem “Hej, Nihonjins! Trochę Was olaliśmy i zapomnieliśmy, że wydawaliście na PlayStation prawie najwięcej kasy na świecie, ale teraz o Was pamiętamy! Patrzcie, jakie fajne gry mamy specjalnie dla Was (i dla wszystkich innych takie same)! Więc wydawajcie nadal kasę na PlayStation, ok?”. Japonia to wyjątkowo trudny klient. Takimi zagrywkami raczej nie przekonają do siebie zbyt wielu osób…

Komenatrze