Początek końca? Google zaczyna tłumaczyć się na zarzuty wobec Stadii

Chyba zawsze tak to wygląda. Nieuzasadniony entuzjazm > wielka pompa > rozczarowanie po pierwszych testach > zapewnianie, że „będzie dobrze” > tłumaczenie się > zamykanie projektu. Odwieczny krąg projektów Googla nic a nic się nie zmienia.

Sprawa zaczęła się na oficjalnym Reddicie Stadii, gdzie jeden z użytkowników, dość niezadowolony z obecnego stanu rzeczy, postanowił dać wyraz swojemu niezadowoleniu z – jakby to nie patrzeć – dość kosztownej usługi. Pisze on w nim, że przez 40 dni użytkownicy nie dostali praktycznie nic nowego i domagają się lepszego traktowania. Cały post możecie przeczytać tutaj i trudno się z nim nie zgodzić. Szybko zareagował jeden z community managerów, czyli pracownik samego Google. I z tłumaczeń widać, jak bardzo Google nie potrafi w gry.

stream connect stadia

Bo Pan manago pisze w skrócie, że „no nie, przecież na naszym forum dajemy tygodniowe update’y i miesięczne podsumowania o statusie projektów”. Tylko że NIKOGO TO NIE OBCHODZI! Klienci chcą jedynie dostać to, co im obiecano a nie informacje, że „usprawniono funkcję W, co wspomogło opcje T i F ale za to protokół „fungus” przestał działać”. Userzy chcą dostać obiecany ujemny input lag (ta, jasne) albo przynajmniej obiecaną jakość streamu. I Google najwyraźniej nie czuje się z tym źle. Bo nie padło żadne „przepraszamy, będziemy lepiej Was informować”, tylko „rozumiemy” i „jesteśmy podekscytowani aby pokazać więcej” wkrótce. Tak, widzieliśmy jak się ekscytowaliście tutaj, tutaj, tutaj jeszcze tutaj i tutaj. Wystarczy nam już waszego podniecenia, ekipo Stadii. Bo się robi bardzo niesmacznie powoli.

Wkrótce po tym wątku, ogłoszono nowe darmowe gry dla Stadii Pro. Jednak to trochę mało. Odsyłam do całego wątku na reddicie, naprawdę ciekawa lektura.

Źródło: GameRant