Prezes Take-Two tłumaczy podwyżki cen gier na next-geny. Pogadajmy o cenach gier

Problem w tym, że tłumaczenia są bardzo, ale to bardzo słabe. Czy może coś w tym jednak jest i powinniśmy płacić więcej?

Zdawać by się mogło, że tworzenie gier, to bardzo skomplikowany i żmudny proces. W wielu przypadkach rzeczywiście tak jest, co udowadniają nam kolejne opóźnienia premier czy wydłużające się terminy od prezentacji do premiery. Ostatnio pisaliśmy o tym, że NBA 2K21 będzie kosztował o 10$ więcej na konsole nowej generacji. I to pomimo równolegle wydawanej wersji na obecne konsole po standardowej cenie 59,99$. Strauss Zelnick, CEO Take-Two, czyli wydawcy i właściciela m.in. 2K games, postanowił wziąć w obronę swoje decyzje. I bardzo, ale to bardzo mu to nie idzie.

Ceny tytułów z pierwszej linii nie wzrosły już od bardzo dawna, mimo że ich tworzenie kosztuje znacznie więcej. I myślimy o wartości, jaką oferujemy konsumentom … i doświadczeniom, które można zaoferować tylko na tych konsolach nowej generacji, więc cena jest uzasadniona. Ale łatwo jest tak mówić, dostarczając niezwykłą jakość, z której nasza firma jest niezmiernie dumna.

Szczerze – nieźle się uśmiałem. Zelnick chyba sam nie wie, jakie gry wydaje. Ok, Rockstar (też podlegający pod Take-Two) produkuje dobre gry i – możecie się nie zgadzać ze mną – ale zrozumiałbym, gdyby kolejne GTA albo RDR kosztowało te 10 bucksów więcej na premierę. Serio, rozumiem że tworzenie tych gier kosztuje więcej, niż np. wyprodukowanie GTA San Andreas.

nba 2k21 splash

Tylko mówimy tu o NBA 2K21! Sportówce, która jest potężnie monetyzowana i ostatnie jej części są pełne bugów, minigierek z płatnościami, etc. Gdzie więc jest ta jakość? Do tego dokładnie ta sama gra wychodzi na obecne konsole w niższej cenie. Gry sportowe (bijcie mnie, zabijcie – taka prawda) to najlepszy przykład gier low-effort – high-profit. Twórcom opłacałoby się je wydawać za darmo, bo na samych mikropłatnościach zarabiają więcej, niż na sprzedaży samej gry. Dalsze podnoszenie ich cen to czysta chciwość. Jedziemy dalej.

Oczywiście nie mówimy w imieniu całej branży, a branża oczywiście nie koordynuje zachowań w tych sprawach, delikatnie mówiąc. Ceny muszą odzwierciedlać jakość doświadczenia, a naszym celem jest zapewnienie najlepszych doświadczeń w branży. Z naszego punktu widzenia jest to niezwykle skromna zmiana ceny, biorąc pod uwagę, że ceny nie zmieniały się od bardzo dawna.

Tutaj Zelnick jedzie po bandzie i wprost odpowiada na deklaracje pozostałych wydawców, którzy zapowiedzieli że takich podwyżek u nich nie będzie (np. Ubisoft). Da się tu wyczuć dozę pretensji, że pozostali nie są solidarni. Do tego sugeruje, że inni nie podnoszą, bo nie robią TAK dobrych gier jak Take-Two… Naprawdę, pozostawię to bez komentarza, bo to po prostu lanie wody. Do tego dość żałosne.

No to jak z tymi cenami gier być powinno?

Odpowiedź jest prosta – to zależy. Pomińmy tu aspekt ekonomiczny (inflacja, etc) i skupmy się na wspomnianym “trudniejszym tworzeniu gier na next-geny”. W historii była cała masa platform, na które tworzone były gry. I jeżeli spytacie kogokolwiek, kto w tworzeniu gier maczał palce o najtrudniejszą i najgorszą platformę do tworzenia gier, to zawsze Wam odpowie – PlayStation 3. Architektura konsoli oraz nieprzyjazne środowisko sprawiała, że programiści męczyli się potwornie z wykorzystaniem jej zasobów. Tworzenie gier na PS3 było wtedy niesamowicie kosztowne i taki wzrost cen byłby usprawiedliwiony. A teraz?

nba 2k20
To screen z gry o koszykówce od Take-Two…

Jeżeli oglądacie nasze streamy, to powinniście wiedzieć, że co nieco w gamedevie siedzimy. Liznąłem nieco Unity oraz Unreal Engine i prostą grę można w nich zrobić dosłownie w jeden dzień. A w takim 2K nie siedzą takie zieleniaki jak ja, tylko doświadczeni programiści (chyba). Dla nich tworzenie gier na nowych silnikach i na nowe konsole to bajka w porównaniu z tym co było wcześniej. Sami producenci konsol też rozumieją, że przyjazne środowisko tworzenia gier jest ważne, dlatego starają się ułatwiać to programistom, jak tylko mogą.

wwe_2K20_HH
WWE 2K20 to kolejny przykład, że z tą jakością od Take-Two nie jest do końca tak, jak Zelnick nam mówi…

Zdaję sobie sprawę, że tworzenie gry to nie tylko programowanie, ale i praca grafików, designerów, muzyków czy nawet aktorów i kaskaderów (używających mo-cap). Jednak prostsze programowanie pozwoliło developerom przesunąć koszta z programowania na wyżej wymienione. Fakt – przy ogromnych grach to nadal gigantyczne koszty, stąd napisałem że podwyżka w niektórych sytuacjach faktycznie jest uzasadniona. Ale w takim 2K21, o którym mówi Zelnick – podwyżka nie dość, że nie ma uzasadnienia, to nawet gdyby sama gra była rozdawana za darmo, to wydawca i tak by zarobił. Podnoszenie cen na sportówki to po prostu rozbój. Tyle

Źródło: gamesindustry.biz

Komenatrze