Esportowiec Fortnite zbanowany dożywotnio. Streamerzy i pro gracze stają w jego obronie

Ciekawy przypadek gracza o nicku Jarvis, który został zbanowany za używanie aimbota. Które uwiecznił na swoich filmikach na YouTube…

Wydawać by się mogło, że nikt nie jest na tyle głupi, by nagrywać swoje wyczyny na aimbocie, chwalić się tym i jeszcze rzucać hasłami w stylu “Jeżeli chcecie więcej takich filmów, dajcie łapkę w górę”. A jednak. Otóż YouTuber oraz zawodowy gracz Fortnite (!) – Jarvis z klanu Faze, postanowił zrobić sobie źródło dochodu z uprzykrzania gry innym graczom. Nabył więc aimbota i nagrał heheszkowe rozwalanie wszystkich na serwerze. Epic w odpowiedzi sprzedał mu dożywotniego bana na turnieje w Fortnite. I tu się zaczyna robić ciekawie.

jarvis fortnite banned

Bo głupotę gracza, który zarabiał więcej przez rok, niż większość ludzi na świecie przez całe życie, można jeszcze wytłumaczyć. Chłopak ma jedynie 17 lat i chyba nikt mu nie wyjaśnił, dlaczego cheaty są złe. A nagrywanie filmików i pośrednie zachęcanie do takich zabaw – już bardzo złe. Ale zachowania osób, które młodego pro-gracza bronią już średnio. Wyjątkowo głupkowato zaczął bronić go nikt inny, jak Ninja (ten od transferu do Mixera). Chociaż jego stanowisko początkowo było nawet sensowne, to potem pojechał po bandzie. Bo wygląda na to, że twórcy i influencerzy są uprzywilejowaną kastą i ich nie można banować od tak. Ale zwykły plebs już jak najbardziej. On serio tak powiedział, tutaj cytat:

Istnieje różnica między twórcą treści, który ma miliony subskrybentów, zostaje zbanowany z tego, na czym zarabia pieniądze, a jakimś dzieckiem, które jest po prostu gównem, które nie ma żadnych subskrybentów i zarabia zero pieniędzy z gier,

I zgodzę się z Ninją, że jest różnica. Tylko nie w tą stronę. Zawodowy pro gracz oraz Youtuber przyciągający kilkadziesiąt tysięcy widzów powinien właśnie świecić przykładem. Tu mieliśmy do czynienia z trzykrotnym, bardzo poważnym złamaniem zasad – używanie cheatów, zarabianie na nich i ich promowanie. Ale nie wszystko, co Ninja pisze jest złe. Można się zgodzić, że kara wydaje się być lekko zbyt surowa. Podobne stanowiska zajęli Dr.Disrespect, xQc i kilku innych streamerów. W obronę wzięli go również członkowie klanu. Nawet jego matka udzieliła wywiadu dla DailyMail, w którym opisuje, że ten ban go zniszczył (i główne źródło dochodu rodziny pewnie też zostało zniszczone). Komiczna jednak była sytuacja, kiedy inny streamer – Myth, podczas swojego streamu chciał skomentować całą sytuację… i dosłownie w tym momencie został zgładzony przez cheatera.

Muszę przyznać, że Epic w tej sprawie zachował się profesjonalnie. Podobnie jak Blizzard, przy banowaniu cheaterów w Overwatchu. Ich krótkie, acz treściwe stanowisko:

Stosujemy politykę zero-tolerancji dla użytkowania cheatów w grach. Podczas, gdy gracze używają aimbotów lub innych cheatów do uzyskania przewagi, rujnują kompletnie grę innym osobom, które grają uczciwie.

Krótkie, ale konkretne. Niemal na 100% Epic zredukuje bana do najpewniej 6 miesięcy albo roku. Ta sytuacja pokazuje też, że pro-gracze troszeczkę za bardzo odlecieli w swoich karierach. Chyba zapomnieli się, że to oni istnieją dzięki grom, a nie gry dzięki nim. Kilka lat temu, gdyby podobna sytuacja miała miejsce, to klan najpewniej sam by się takiego gracza pozbył i kompletnie od niego odciął. Widywaliśmy już takie sytuacje w przeszłości. To, że ktoś zarabia i promuje daną grę powinno jeszcze bardziej go zobowiązywać do uczciwej rozgrywki i budowania dobrej społeczności graczy. Ja osobiście cheaterów nienawidzę i gardzę nimi kompletnie. Gdzieś w głębi duszy chyba chciałbym, żeby Epic jednak tego bana nie cofał. Nie mniej, młodocianemu esportowcowi pozostaje na razie wylewanie gorzkich łez na filmikach z przeprosinami.

Źródło: dexerto

Komenatrze