Reklamy i trailery Dragon Ball Z: Kakarot sprawią, że w waszym oku zakręci się łza nostalgii

Wielkimi krokami zbliża się Dragon Ball Z – Kakarot. Ta gra to nie tylko nadzieja dla fanów Goku, ale też ogólnie dla fanów gamingowych adaptacji anime.

Nie mam pojęcia, co myśleć o nadchodzącym Dragon Ball Z – Kakarot. Jeszcze o zakupie nie zdecydowałem, ale Bandai Namco prowadzi tak świetną kampanię, że chyba skłonię się nawet do preordera. Lubię Dragon Balla, ale daleko mi do fanatyzmu. Oglądałem zbyt wiele innych animców, które prezentują kompletnie inny poziom, że DB gdzieś pośród nich niknie. Nie zmienia to jednak faktu, że dzieciństwo minęło mi pod znakiem śledzenia przygód „Songo” (matko, to tłumaczenie). Bandai Namco doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jaką siłę ma w obecnych czasach nostalgia i nie omieszka wykorzystywać tego w reklamie nadchodzącej gry. Zresztą, zobaczcie sami. Mimo tego, że reklama jest całkowicie po japońsku, każdy doskonale ją zrozumie.

To jednak nie wszystko. Bo właśnie ukazał się filmowy trailer DBZ: Kakarot… w którym wykorzystano oryginalny opening – Cha-La Head Cha-La. W Polsce ten utwór pojawił się jedynie w kilku odcinkach (mieliśmy tą francuską abominację na opening), jednak nadal wywołuje falę nostalgii. Aż łezka się w oku kręci. Bandai chyba właśnie osiągnął najwyższy, możliwy poziom zarabiania na sentymentach.

 

Łyżka dziegciu przed nami

Dragon Ball Z: Kakarot zapowiada się naprawdę solidnie. Niestety, nie wszystko złoto, co się świeci. Na początku wspomniałem, że nie zdecydowałem się na zakup i to nie bez powodu. Kakarot ma być grą single player, ale jak widać na końcu trailera – będą płatne DLC. Po drugie – ma być to pół RPG, pół arena battler, także nie oszukujmy się, że będzie to jakaś rewolucja. Nie mniej – gry z serii Dragon Ball dają nadzieję fanom anime na dobre adaptacje ich ulubionych serii. Inne anime przeważnie nie mają tyle szczęścia. Japończycy mają spory problem z tworzeniem pełnoprawnych gier na podstawie popularnych franczyz. Jeżeli anime nie ma źródła w light novel (narracyjno-graficzny typ gry, poczytajcie sobie w sieci o tym), to gry na podstawie mangi/anime to zazwyczaj totalne cash-graby. Wystarczy spojrzeć na Berserka (serio, te Musou Berserk to jakaś kpina). Mieć nadzieję, że inni wydawcy pójdą w ślady Toei i zaczną nawiązywać współprace z sensownymi producentami gier.

Źródło: GameRant