Retrosekcja #2 – Dead Space

Tak moi drodzy. Dead Space to już retro pełną gębą. Początkowo się wahałem, czy na pewno ta gra powinna trafić do Retrosekcji, ale po ograniu wszelkie wątpliwości zniknęły. Zapraszam na bardzo głośną (dosłownie) podróż do czasów, jak onegdaj robiło się horrory akcji… chociaż w tym wypadku to bardziej thriller

Dead Space w swoim czasie został przyjęty niesamowicie pozytywnie. Zdobył masę tytułów gry roku 2008 a niektóre głosy mówiły nawet o najlepszej grze w dziejach. Gra była chwalona za jej mechanikę i nowatorskie podejście do HUD oraz samej postaci grywalnej. I część rozwiązań z chęcią bym widział częściej w dzisiejszych grach. O ile zgodzę się, że jest to tytuł wybitny, to z tym określeniem “najlepszej gry w dziejach” mocno bym się wstrzymał.

Dead Space Screenshot 2020.05.18 - 22.54.32.36

Wizualny rozjazd

Zacznijmy od grafiki – końcówka pierwszego 10-lecia XXI w. to dynamiczny czas dla gier komputerowych. Twórcy nauczyli się już tworzyć cieszące oko otoczenie, ładne efekty, ale postacie nadal wyglądały… dość źle. Szczególnie twarze i włosy. Dead Space jest tego najlepszym przykładem. Z jednej strony widzimy całość i mimo niskich rozdzielczości tekstur gra wydaje się bronić się nieźle. Do czasu aż napotkamy jakąś postać – wtedy widać, że tytuł nie jest pierwszej ani drugiej świeżości. Trzeba też przyznać, że modele wrogów wyglądają naprawdę dobrze i w samej rozgrywce nie będzie nas bolał wzrok. Dobra, koniec o grafice, bo w grach retro w sumie nie powinienem tego tematu poruszać, ale tu jest na tyle zjadliwie, że akapit poświęcam.

dead space scr1

W kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku…

Fabuła Dead Space, to typowy thriller sci-fi. Mamy statek kosmiczny USG Ishimura nadający sygnał SOS, lecimy z odsieczą i okazuje się że prawie nikt nie przeżył, bo kosmici albo kosmiczna bakteria rozprawiła się z załogą, albo jedno i drugie. Nie oczekujmy jakiegoś polotu z historią – każdy kto oglądał jakieś filmy w tym temacie, wie czego się spodziewać. Prowadzenie historii jest jednak dokonane perfekcyjnie. Coś zrobimy i już mamy wrażenie postępu, ale okazuje się że statek kosmiczny to nie Golf 3 i na klucz 15 wszystkiego nie naprawimy.

dead space scr2

…nieważne, jakbyś się nie starał…

W Dead Space gramy postacią Isaaca Clarke’a, który jest inżynierem, mającym pomóc przy naprawie awarii Ishimury. Po mocno nieudanym lądowaniu, musi przywrócić funkcjonalność Ishimury, aby przetrwać. Przy okazji radząc sobie, jak najlepiej inżynier potrafi, z Necromorphami – reanimowanymi przez obce formy życia zwłokami załogi Ishimury. Twórcy położyli ogromny nacisk na Isaaca – nasza postać porusza się w naturalnym dla ludzi tempie i ostrożnie. Panikuje, dyszy i chrząka – nie jesteśmy super-żołnierzem, który przebiegnie kilkunastokilometrowy statek 3 razy i nawet się nie zająknie. Właśnie ten “ludzki” aspekt Dead Space był wtedy czymś bardzo wyjątkowym i chyba pozostaje nim do dziś.

dead space scr3

Druga rzecz jest czymś, czego bardzo mi brakuje w większości współczesnych gier – rozplanowanie HUD a w zasadzie jego brak. Podczas przemierzania korytarzy na ekranie nie towarzyszy nam żaden “sztuczny” element. Jeżeli chcemy zobaczyć kierunek, w którym mamy iść, musimy wcisnąć guzik, to samo z minimapą i zapasami. Wszystko wyświetlane jest w formie hologramów. Amunicja? Przyceluj bronią i sprawdź na liczniku przy broni. Pasek zdrowia jest najbardziej charakterystycznym elementem Dead Space. To ten świecący neon, który Isaac ma cały czas na plecach. Szkoda, że w niewielu grach stosuje się podobne rozwiązania.

dead space scr4

Nie ma tu też aktywnej pauzy. Otworzysz menu a obok stoi wróg? No trudno, zbieraj cięgi. Mimo tego, że brzmi to strasznie, to w rzeczywistości gra nie jest aż tak trudna.

…no chyba że jesteś na statku kosmicznym. Wtedy bywa głośno

Audio w grze to kolejna rzecz, z której Dead Space zasłynął, niestety nie do końca w dobrym świetle. Audio jest ogólnie dobre, dźwięki broni i otoczenia są absolutnie w porządku. Tu i ówdzie słyszymy potwory przemieszczające się szybami, muzyka bywa złowroga, ale twórcy zdecydowanie z tym przedobrzyli. Odnoszę wrażenie, że chcieli wskazywać przez audio “TU MA BYĆ STRASZNIE! SŁYSZYSZ? TERAZ WŁAŚNIE SIĘ BÓJ!”. Nawet jeżeli nie widzimy ani nie słyszymy wroga, to odpala się “straszna muzyka” i lecą dźwięki generowane przez skrypt (jeszcze do skryptów dojdziemy).

dead space scr7

Bywa też bardzo komicznie, bo czasami pojawiają się jakieś szepty w naszych słuchawkach, które po chwili okazują się być komunikatami głosowymi na statku. Dlaczego IVONA na statku Ishimura szepcze? Nie mam zielonego pojęcia. Niestety, nie zawsze jest śmiesznie. Momentami (np. etap na mostku) dźwięki są nie do zniesienia. Nie wiem, jak to przeszło przez testerów i nikt nie zwrócił uwagi “Ej, to napier*@lanie asteroid miażdży mi bębenki uszne” – możecie to zobaczyć na wideo od 8:10 (i tak te efekty rzadko się wtedy pojawiały – bywa znacznie gorzej). Bez przyciszenia w menu się nie obejdzie.

No to jak się gra?

Nie mam lepszego słowa, niż “specyficznie”. Arsenał broni, jakim dysponujemy to piły, palniki, kilofy plazmowe i jeden karabin maszynowy (i nie jest on najlepszą bronią). Mamy jeszcze stasis (spowalniacz czasu) i kinesis (taka telekineza) modules, które pomagają nam w przetrwaniu i urozmaicają nieco rozgrywkę o spowalnianie lub przenoszenie obiektów. Ekwipunek jest bardzo ograniczony, musimy aktywnie zarządzać amunicją i innymi zasobami. Na mapach jest bardzo mało ulepszeń (które da się kupić w sklepie, ale pieniędzy też jakoś wiele nie ma) i nie staniemy się szybko Terminatorem. W połączeniu z poruszaniem się Isaaca, daje to bardzo unikatowe wrażenia z gry oraz jeszcze lepszy klimat. Bywają etapy, gdzie twórcy naprawdę dali z siebie wszystko i je naprawdę doceniam (np. w zerowej grawitacji, która nie do końca jest zerowa), jednak są one w tych czasach bardziej dokuczliwe, niż zachwycające. Ale musimy starcowi wybaczyć. Na tamte czasy to było COŚ.

 

Nie wszystko złoto – kilka słów o dawnym tworzeniu gier

Minusów jest tu cała masa. Dopiero z biegiem lat jesteśmy w stanie je dobrze wychwycić. Gra jest piekielnie oskryptowana. Bywa że otworzyliśmy pomieszczenie i miało ono nas zaskoczyć – włącza się straszny efekt muzyczny. Wychodzimy, wracamy i znowu ten sam efekt. Tak, są też oskryptowani przeciwnicy udający trupy i aktywują się przy podejściu. Na szczęście prewencyjny strzał w głowę ich unieszkodliwia (nie to co w Medal of Honor Pacific – pamięta ktoś?). Wszystko oczywiście wynika z ograniczeń, z jakimi musieli wtedy zmagać się twórcy gier.

dead space scr6

Do tego jump scare’y – matko jak ich tu dużo. Najprostsza metoda na straszenie jest tu dosłownie gwałcona bez przerwy. Czasami sam model przeciwnika robi robotę (np. taki ze ściany co rzuca innymi), ale to kropla – 90% to wyskakujący z znienacka wróg. Komiczny jest też ragdoll – mamy dramatyczną sytuację, ledwo uszliśmy z życiem a trupy pokonanych wrogów wesoło sobie hasają pod naszymi nogami.

dead space scr45

To wszystko to jednak naprawdę niezbyt przeszkadzające w rozgrywce minusy. Jest jeden znacznie większy – backtracking. Projekt etapów wygląda praktycznie cały czas tak samo – trafiamy tramwajem do konkretnego działu (np. medycznego), trafiamy na punkt “centralny” mapy, po czym zwiedzamy lokację i wracamy do punktu centralnego (często tą samą drogą). Idziemy do A, wracamy, idziemy do B, wracamy, idziemy do C > wracamy do tramwaju > kolejny etap. Bywa, że całą kolejną misję rozegramy w odwiedzonym wcześniej miejscu. Jeżeli nie możecie zdzierżyć backtrackingu, to zdecydowanie nie jest gra dla Was.

Jak to wygląda obecnie

Dead Space Screenshot 2020.05.21 - 20.13.52.84

Mimo tego, że wiele użytych w grze technik mocno się zestarzało, to nadal w Dead Space możemy dobrze się bawić (o ile paranoiczne wyglądanie zza każdego rogu to dla nas zabawa). Jak już wcześniej napisałem – w Dead Space gra się specyficznie. Na tyle, że po tych 12 latach od premiery, nie mamy innego tytułu do którego można go przyrównać. Nie jest tak ciężki jak Outlast czy Resident Evil i jednocześnie nie jest bezmózgim shooterem jak F.E.A.R. Tak, Dead Space to przeżycie a nie rozgrywka i polecam ją każdemu, nie tylko graczom lubiącym takie klimaty. Kto wie, może doczekamy się kiedyś godnego remake’u.

Komenatrze