To będzie bardzo dobry rok, żeby kupić gamingowy PC

To chyba koniec koszmaru?

Odwilż nadeszła na przełomie 2018/2019. W przypadku procesorów nieco wcześniej, gdyż AMD wydało całkiem udane procesory serii Ryzen pierwszej i drugiej generacji. Chcąc odebrać Intelowi fragment kompletnie zdominowanego rynku, AMD musiało zachować rozsądne ceny. Sytuacja może jednak nie być tak różowa, jak się nam wydaje. Podczas gdy AMD robi ogromne postępy, Intel walczy sam ze sobą. Problemy z przejściem na niższy proces produkcji, kolejne dziury w procesorach Intela (Spectre, Meltdown, ostatnio pojawiły się kolejne), problemy z efektywnością linii produkcyjnych i zaopatrzeniem rynku. Do tego na rynku serwerowym (na którym producenci procesorów zarabiają najwięcej) Intel traci kolejnych dużych kontrahentów. Intel nie jest w stanie zapewnić takiej efektywności cenowej, do tego biznes mocno zwraca uwagę na bezpieczeństwo.

Może to doprowadzić do kompletnie odwrotnej sytuacji, kiedy to AMD będzie dyktowało warunki na rynku procesorów, czego pierwsze efekty powoli już widać. Zapowiedziano, że nowy chipset od AMD (X570), który w pełni obsłuży procesory Ryzen 3000, będzie drogi. Nie wiadomo jak drogi, ale ceny nowych płyt głównych na pewno będą sporo wyższe. Na szczęście Ryzen 3000 ma być wstecznie kompatybilny, także starsze płyty główne też sobie poradzą. Jakoś. Z przecieków wynika, że Ryzen 7 3700X (8 rdzeni, 16 wątków) ma kosztować ok. 360€; jego odpowiednik z poprzedniej generacji, czyli R7 2700X, kosztował w dniu premiery 330€. Podwyżka nie jest dramatyczna, ale jednak jest.

Nie wiadomo jak długo AMD będzie tak pobłażliwe. Intel ostatnio nieco poprawił efektywność produkcji, jednak o nowej generacji procesorów (chociażby z obsługą PCIe 4.0) ani widu, ani słychu.

Jak już wspomniałem nieco wcześniej, ceny pamięci RAM oraz SSD obecnie są na bardzo niskich poziomach. Wygląda na to, że trzej giganci przestraszyli się oskarżeń o nadużywanie swojej pozycji i możliwych kar.

Za to na rynku kart się dzieje. Sporo się dzieje

Tego chyba nikt się nie spodziewał. Znowu na biało wkracza AMD, tym razem z Radeonami RX 5×00, których premiera zbliża się ogromnymi krokami. Nvidia odpowiedziała na te karty, zanim jeszcze się pokazały. Podobna sytuacja miała miejsce około 5 lat temu, kiedy to AMD pokazało swojego bardzo udanego R9 290/X. Nvidia musiała wtedy obniżyć cenę GTX 780 z dnia na dzień o aż 150$ (z 649 na 499$), żeby być w stanie w ogóle konkurować z AMD. Można się domyślić, że wiele osób, które kupiło 780-tkę przed obniżką było… niepocieszonych.

RDNA

Radeony RX 5700 wydajnościowo (wg przecieków) plasować się mają gdzieś pomiędzy RTX 2060 a RTX 2070, więc w największej dziurze w ofercie Nvidii. RTX 2060 jest ogólnie zbyt słaby w stosunku do GTX1070 a RTX 2070 jest już znacznie za drogi, więc posiadacze poprzedniej serii nie mają powodów do przesiadki. NVidia chyba poważnie przestraszyła się konkurenta, gdyż naprędce wydali odświeżone RTX pod nazwą SUPER. Jak się jednak szybko okazało, SUPERy to po prostu skrojone karty z poziomu niżej. I tak RTX2060 SUPER to lekko przycięty RTX 2070, RTX 2070 SUPER to lekko skrojony RTX 2080, itd. Czytając różne testy RTX2060 Super można dojść do podobnego wniosku – to tańszy RTX2070. Mamy zatem do czynienia z bardzo podobnym działaniem, jak AMD robiło z kartami kiedyś. Odgrzewamy i podrasowujemy starą kartę i wypuszczamy jako nową. Nie jest to nic złego, ale chyba lepiej by Nvidii wyszło po prostu obniżenie cen obecnych kart do rozsądnego poziomu. RTX 2060 Super nadal będzie zbyt drogi, aby móc go zaliczyć do średniego segmentu (399$). AMD od razu odpowiedziało na nowe karty Nvidii, obniżając ceny nowych RX-ów jeszcze przed premierą.

Czyli warto czy nie warto

Odpowiedź brzmi – to najpewniej będzie najlepszy rok na zakup gamingowego PC na parę lat. AMD będzie jeszcze próbowało walczyć ceną na rynku procesorów, żeby odgryźć kawałek nadal zdominowanego przez Intela rynku. Za to w segmencie kart graficznych nastąpi prawdziwy przełom. Nie dość, że Geforce’y i Radeony będą zaciekle bić się o tego “średniego” klienta, to na horyzoncie pojawia się widmo Intela, który też chce spróbować swoich sił na rynku GPU. Celem tak AMD, jak i Nvidii będzie zachęcenie wszystkich posiadaczy poprzednich generacji, aby się jak najszybciej przesiedli na nowe karty i nie dali szansy nowemu konkurentowi. Ceny modułów DRAM są na ten moment wręcz komicznie niskie i najpewniej taniej nie będzie jeszcze przez jakiś czas. Posiadacze 7 generacji procesorów Intela oraz kart starszych, niż GTX 10×0 wreszcie będą mieli dobry moment na upgrade. Czas pokaże, jak sytuacja się rozwinie. Chyba jedynie jakieś kompletnie nieprzewidywalne czynniki mogą sprawić, że będzie inaczej.

Komenatrze