Zwiastun filmowego Monster Huntera zapowiada dziwny seans

Milla Jovovich w kolejnym filmie akcji nakręconym przez swojego męża to obrazek znany. Akcja w filmie Monster Hunter nie.

Monster Hunter to seria gier, która niegdyś święciła ogromne tryumfy na PlayStation 2 i PSP, a w końcu w ostatniej odsłonie Capcom pojechał szeroko, wypuszczając ją na PC, Xbox One i PlayStation 4. I super, gra się spodobała, jakiś sukces odniosła. O co w niej chodzi? Zgodnie z tytułem – polujesz na potwory. Coraz większe, ale sam też uzbrajasz się w coraz większą broń – miecze, łuki, tego typu sprawy. Taki np. miecz Clouda z Final Fantasy VII to dobre wyobrażenie sobie tego, co się w Monster Hunter wyczynia.

Tu na przykład screen z Monster Hunter 2, dla nieznających zupełnie marki:

Monster Hunter 2

Aż tu nagle pojawia się film o tym samym tytule. I chociaż mogłoby się wydawać, że to przypadkowa zbieżność, to jednak jest to licencja. A obawy są uzasadnione, bo zwiastun nadchodzącego dzieła wygląda tak:

Monster Hunter film – czego się spodziewać?

Na czym więc polega fabuła? Oto oddział współczesnych żołnierzy w Humvee przekracza barierę wszechświatów równoległych i trafia w miejsce, gdzie z potężnymi potworami walczy jakieś plemię wyposażone w plastikowe miecze i łuki. Ale Milla ma minuguna i bazookę, więc im pomaga. Na końcu jednak okazuje się, że magiczne sztylety radzą sobie lepiej. Bohaterowie udowadniają więc po raz kolejny, że istnieje przemoc ponad podziałami i wspólny wróg jednoczy tak samo dobrze, jak chipsy fromage. Koniec.

Widać, że film nastawiony jest na akcję i efekty. Widać też, że nie ma tu rozmachu i budżetu Transformersów, ale efekt końcowy może być podobnie widowiskowy i fabularnie dziwny. Do piwa i chipsów fromage jak znalazł. Nie widać natomiast, by było to dzieło przygotowane typowo pod fanów serii gier, bo akcja w ogóle na to nie wskazuje. Reżyser Paul W.S. Anderson robi to, co wychodziło mu najlepiej – przyjemną dla oka sieczkę. Tak było w Resident Evil, czy Alien Vs. Predator z 2004 roku. W TV o 20:00 ogląda się to świetnie i nawet reklamy nie przeszkadzają, ale fani… oj, będą kręcić nosem.

Komenatrze